Strona główna

Poezja?

Akt strzelisty
Być nad mieć
Chcę abyś mówiła
Ciemna noc zmyślona
Cóż prócz cynizmu?
Czasami
Do przyjaciół Apologetów (nieśmiały głos zza kotary)
Dolina Zuzanny
Dziękuję
Dziki nurt
Egzystencja
Grządki Hiobowe
Jak mi jest
Kiedy jesteś
Kłodzko powrotów
Kropla
Łudzisz się
Marchewka
Modlitwa
Moja radość
Moje twoje włosy
My
Na koniec Papieskiej Paschy
Na szczycie świata
Nad przepaścią
Nagrywasz mnie
Najskrytsze marzenia
Nie wiem
Oblubienica Wiatru
Okna i widoki
Osiem minut później
Piszę do Ciebie
Pragnienie
Prawda o mnie
Pukanie
Pukanie II
Punkt odniesienia
Pustynia pustki. Nadzieja jak wektor
Słońce na szosie
Spieszy się czas
Szelest nylonowych worków
Śródnocne niebo
Świat moich wspomnień
Taka stara
Teoria względności mądrości
To
Twoja młodość
Wiara w tęczę
Wiecznie nieobecnym być
Wola
Wszystko i nic
Zabijam się
Zaczarowałem owoc
Założyłeś maskę
Zapach zimy
Zasnąć chciałbym
Zimno tu
Znowu cię spotkałem

Kontakt

Google

 

Reklama


Mateusz Żmud
Modlitwa

Przykucnąłeś
w swojej świata orzechowej skorupce
małej, potężnie cichej,
w wyblakło skrywanym 
azylu nicości.

Składasz swe dłonie wiernie
ze splecionymi jak bluszcz palcami
wokół zimnego granitu łaknienia.

I płynie potok rwących psalmów
zawracanych kijem tolerancji.

Twe oczy żarzą się blaskiem 
latarni transcendentnej,
bo skrzydlate słowa modlitwy 
przez szpary ludzkiego „nie umiem”
płyną do Boga jak woń kadzideł.

I choć wiszą nagą łzą szeptów 
na twojej warg pustyni,
młode jeszcze, niczym ziarno zielone,
to w pamięci Stwórcy szumią już zbożem złocistym.

 

Reklamy

© 2001–2008 by Szum.pl