Strona główna

Poezja?

Akt strzelisty
Być nad mieć
Chcę abyś mówiła
Ciemna noc zmyślona
Cóż prócz cynizmu?
Czasami
Do przyjaciół Apologetów (nieśmiały głos zza kotary)
Dolina Zuzanny
Dziękuję
Dziki nurt
Egzystencja
Grządki Hiobowe
Jak mi jest
Kiedy jesteś
Kłodzko powrotów
Kropla
Łudzisz się
Marchewka
Modlitwa
Moja radość
Moje twoje włosy
My
Na koniec Papieskiej Paschy
Na szczycie świata
Nad przepaścią
Nagrywasz mnie
Najskrytsze marzenia
Nie wiem
Oblubienica Wiatru
Okna i widoki
Osiem minut później
Piszę do Ciebie
Pragnienie
Prawda o mnie
Pukanie
Pukanie II
Punkt odniesienia
Pustynia pustki. Nadzieja jak wektor
Słońce na szosie
Spieszy się czas
Szelest nylonowych worków
Śródnocne niebo
Świat moich wspomnień
Taka stara
Teoria względności mądrości
To
Twoja młodość
Wiara w tęczę
Wiecznie nieobecnym być
Wola
Wszystko i nic
Zabijam się
Zaczarowałem owoc
Założyłeś maskę
Zapach zimy
Zasnąć chciałbym
Zimno tu
Znowu cię spotkałem

Kontakt

Google

 

Reklama


Olek J. Kowalski
Osiem minut później

Narodziłaś się
osiem minut później
po swojej siostrze
to ważna wiadomość?
nie wiem, lecz biorę ją do serdca
razem z tobą całą
przyjmuję i chowam
zabezpieczam
na czas lata lub jesiennego zrównania
które, być może, nigdy nie nadejdzie

Muszę zapamiętać
jak dotknęłaś dłonią
mego policzka
położyłaś ją na nim
na okamgnienie
dla mnie jednak wystarczająco długo
by zdrętwieć i zastygnąć
i zapragnąć stać się nagle
rezerwatem przyrody
gdzie dopiero może za milion lat
odkrytoby skamielinę
ślad twoich palców
ślad twej myśli
i dotknięcia, i spojrzenia —

Czy uśmiechasz się
gdy nie wiesz, co powiedzieć lub pomyśleć?
czy uśmiechasz się
bo widzisz we mnie coś znanego?
czy masz ochotę śmiać się
bo taka jest pogoda twej wiosny?

A jeśli wiosna
to czy musi się kończyć?
czy nie możnaby przed latem ciągle uciekać?
latem wszystko sięga zenitu
a potem chce już tylko obniżać lot —

Przed tobą lato
przede mną jesień

Nie usiądę przy tobie
i nie dotknę twych włosów
co pragnęłyby zasnąć
i zasną
spokojnie, leniwie
przeciągną się
noc oświetlą swym łagodnym blaskiem
i urosną znów o centymetr
tańcząc w nocy
pod nieobecność twojej woli
by rano zbudzić się zaspane
starsze o noc lecz młodsze o dzień

Więc może któregoś ranka
gdy letni upał zmusi cię, by w końcu wstać
spotkasz mnie
schodzącego z przełęczy
którą muszą pokonywać
wszyscy przychodzący z kraju pól do kraju słów

A gdy zechcesz tak właśnie mnie spotkać
to może twoje jasne brwi
uniosą się jeszcze wyżej
i odsłonią przestrzeń dla zdumienia
że serdce z północnej strony gór
tyle czekało


Wrocław \ Gajowice, desperacja nadziei — niedziela, 4 czerwca 2006 r., godz. 23:15

 

Reklamy

© 2001–2008 by Szum.pl