Strona główna

Poezja?

Akt strzelisty
Być nad mieć
Chcę abyś mówiła
Ciemna noc zmyślona
Cóż prócz cynizmu?
Czasami
Do przyjaciół Apologetów (nieśmiały głos zza kotary)
Dolina Zuzanny
Dziękuję
Dziki nurt
Egzystencja
Grządki Hiobowe
Jak mi jest
Kiedy jesteś
Kłodzko powrotów
Kropla
Łudzisz się
Marchewka
Modlitwa
Moja radość
Moje twoje włosy
My
Na koniec Papieskiej Paschy
Na szczycie świata
Nad przepaścią
Nagrywasz mnie
Najskrytsze marzenia
Nie wiem
Oblubienica Wiatru
Okna i widoki
Osiem minut później
Piszę do Ciebie
Pragnienie
Prawda o mnie
Pukanie
Pukanie II
Punkt odniesienia
Pustynia pustki. Nadzieja jak wektor
Słońce na szosie
Spieszy się czas
Szelest nylonowych worków
Śródnocne niebo
Świat moich wspomnień
Taka stara
Teoria względności mądrości
To
Twoja młodość
Wiara w tęczę
Wiecznie nieobecnym być
Wola
Wszystko i nic
Zabijam się
Zaczarowałem owoc
Założyłeś maskę
Zapach zimy
Zasnąć chciałbym
Zimno tu
Znowu cię spotkałem

Kontakt

Google

 

Reklama


Olek J. Kowalski
Pustynia pustki. Nadzieja jak wektor

Okrucieństwo prześladowanie i złość
zwrócone
rodzą strach i zwątpienie
tak zwane środowisko naturalne

Rozciąga się pustynia pustki

I pośród tego ma wzrastać 
zielona roślina
skąd czerpiąca życiodajne soki?
gdzie — przez warstwę pyłu — szukająca światła słońca?
jak czekająca ożywczego deszczu?

Mam przed oczami tylko jedną pustynię
chociaż błędem byłoby ją tak nazwać
albo raczej w niej zabłądzić

Nie przemierzyliśmy jej razem
chociaż słońce zachodziło
na tle staropolskich kominów

Nie przemierzymy jej razem
bo wybrałaś pewność z nim
a nie nadzieję ze mną

Przepraszam

Dlaczego nadzieję zawsze usiłuję
wiązać ze sobą
moim istnieniem moim ciałem?

Czy nadzieja może nas
dajmy na to
w ogóle nie dotyczyć?

Czy nadzieja może być czyjaś
nie — moja?

Ty masz swoją nadzieję
a ja — swoją?

Mamy więc swoje nadzieje…
osobno

Bylibyśmy zatem bogaci
każdy miałby własną prywatną nadzieję

Nie tak, bogacze, nie tak
pusty śmiech
pustynny śmiech

Na bezkresnej pustyni pustki
jest miejsce tylko na jedną
zieloną roślinkę

Oto ona
jest taka niepozorna
a Jest
nadzieją świata
jedyną nadzieją
jedną niepodzielną nadzieją

Jest
zwrócona wzwyż
choć zakorzeniona

Jest
zwrócona jak wektor
który próbujemy sobie naginać pod rozwartym przez nieczystość kątem


Wrocław \ Gajowice, po ciemku — środa, 18 lutego 2004 r., godz. 0:14

 

Reklamy

© 2001–2008 by Szum.pl