Strona główna

Poezja?

Akt strzelisty
Być nad mieć
Chcę abyś mówiła
Ciemna noc zmyślona
Cóż prócz cynizmu?
Czasami
Do przyjaciół Apologetów (nieśmiały głos zza kotary)
Dolina Zuzanny
Dziękuję
Dziki nurt
Egzystencja
Grządki Hiobowe
Jak mi jest
Kiedy jesteś
Kłodzko powrotów
Kropla
Łudzisz się
Marchewka
Modlitwa
Moja radość
Moje twoje włosy
My
Na koniec Papieskiej Paschy
Na szczycie świata
Nad przepaścią
Nagrywasz mnie
Najskrytsze marzenia
Nie wiem
Oblubienica Wiatru
Okna i widoki
Osiem minut później
Piszę do Ciebie
Pragnienie
Prawda o mnie
Pukanie
Pukanie II
Punkt odniesienia
Pustynia pustki. Nadzieja jak wektor
Słońce na szosie
Spieszy się czas
Szelest nylonowych worków
Śródnocne niebo
Świat moich wspomnień
Taka stara
Teoria względności mądrości
To
Twoja młodość
Wiara w tęczę
Wiecznie nieobecnym być
Wola
Wszystko i nic
Zabijam się
Zaczarowałem owoc
Założyłeś maskę
Zapach zimy
Zasnąć chciałbym
Zimno tu
Znowu cię spotkałem

Kontakt

Google

 

Reklama


Olek J. Kowalski
Wiara w tęczę

Jarosławowi — z wdzięcznością za gościnny obiad…  :)) 

Wierzę w ciebie, tęczo
choć nie dowierzam twoim barwom
nikt przecież nie zdołał
ani ich policzyć
ani odkryć ich wzajemych granic —
jedna przechodzi w drugą, w kolejną i w następną

Oburza mnie twoje pojawianie się niespodziewane
choć zapowiadane tuż przed
i zanikanie na tle nieba
przydymionego, objętego ciemnogranatową płachtą
i na tle gór
owłosionych kędzierzawą gestwą lasu

Oburza mnie zanikanie znaku
jego nieuchwytność i względność

Kocham wspomnienie
i rozpamiętuję wszystkie tęczę świata
zwłaszcza te, które budziły mnie z jałowego uniesienia

Cofam się
wspominając gorączkowe oczekiwanie
i nerwowe rozglądanie wokół
bezsilny
bo wszędzie było pełno drzew
tych złych
zasłaniających, a nie kierujących

Wyprowadziłaś mnie ścieżką
najpierw szerszą, perspektywiczną
dostosowaną dla niepełnosprawnych
lekko mglistą oparami lasu —
potem coraz węższą
wspinającą się wśród traw i borowin
kiedy trzeba już było odrzucić kule i zostawić wózek —

Na zniszczone zbocze
z kikutami tworów uważanych przed śmiercią za dumne drzewa
z których dwa znalazły się tu przez brak posłuszeństwa
a jeden właśnie przez nie

W modlitwie odsłoniłaś się
i stałaś się przystępna
chociaż odległość między nami
przypomina trzeźwo o drodze i celu
jakie wciąż przede mną

Teraz patrzę na ciebie wsparty na tym jednym złamanym drzewie —

Wiem, że mimo tego dystansu
coś z ciebie jest już we mnie
każdego dnia więcej

Tęczo, przybywaj!

Swoją barwną wstęgą zataczasz doskonały łuk, półokrąg
na dwa sposoby zstępujesz na ziemię
i choć wydaje się, że wspierasz się na niej
to jednak jest odwrotnie —

Kiedyś się okaże
że jesteś zawsze obecna
i tak naprawdę to dźwigasz ziemię
coraz bardziej i wyżej
aż do kresu czasu i wyżyn nieba
gdzie nie przeszkodzi żaden gęsty obłok, burza, mgła ani marznący deszcz
w przeniknięciu twą naturą

O, Tęczo Trzech Barw Podstawowych
i czworga rozproszonych we wszystkie kierunki świata
jęczących i wzdychających
w bólach spajania się z tobą —

Tęczo, przybywaj!


Sudety Wałbrzyskie, zbocze Waligóry — Corpus Dei A.D. 2004

 

Reklamy

© 2001–2008 by Szum.pl