Joanna Kułdo-Huss
Zabijam się
Zabijam się.
Zabijam się cząstka po cząstce.
Mówię sobie to, czego nie wolno mówić.
Mówię zawsze i nigdy
I boję się coraz bardziej.
Boję się myśleć.
Boję się marzyć.
Boję się zasnąć i śnić.
Siedzę w mrocznym pokoju
Oparta o zimną ścianę
I patrzę z przerażeniem w pustą otchłań
Przede mną, za mną i wszędzie.
Jak wodospad myśli wylewają się przez oczy
Powieki nie nadążają zacierać brudów dnia powszedniego.
Ja wiąż umieram.
Stapiam się z brakiem czasu
Z cieniami mebli
Z biciem zegara,
Którego nawet nie widzę.
Już prawie wiem, jak bardzo chcę śmierci.
Jak mocno pragnę opuścić swoje niedoskonałe ciało
Popatrzeć na nie z góry
Widzieć siebie
Jak niesymetryczne odbicie w krzywym zwierciadle życia.
Każdy grymas, jak prawdziwe uczucie.
Dlaczego siedzi we mnie nieszczęście,
Którego nie potrafię wyrzucić?
Dlaczego walenie głową w mur przynosi mi ulgę
Dlaczego chcę umrzeć?
Dlaczego pogodziłam się ze śmiercią
Skoro jeszcze żyję?
Alleluja!
Alleluja, dniu!
Jutro wstanę i świat wessie mnie
Znów
W chaos,
Którego tak nienawidzę!
Ile dni mi zostało
By być w końcu szczęśliwą?
Bóg jest!
Mój wybór jest świadomy.
Chcę spać.