Strona główna

Poezja?

Akt strzelisty
Być nad mieć
Chcę abyś mówiła
Ciemna noc zmyślona
Cóż prócz cynizmu?
Czasami
Do przyjaciół Apologetów (nieśmiały głos zza kotary)
Dolina Zuzanny
Dziękuję
Dziki nurt
Egzystencja
Grządki Hiobowe
Jak mi jest
Kiedy jesteś
Kłodzko powrotów
Kropla
Łudzisz się
Marchewka
Modlitwa
Moja radość
Moje twoje włosy
My
Na koniec Papieskiej Paschy
Na szczycie świata
Nad przepaścią
Nagrywasz mnie
Najskrytsze marzenia
Nie wiem
Oblubienica Wiatru
Okna i widoki
Osiem minut później
Piszę do Ciebie
Pragnienie
Prawda o mnie
Pukanie
Pukanie II
Punkt odniesienia
Pustynia pustki. Nadzieja jak wektor
Słońce na szosie
Spieszy się czas
Szelest nylonowych worków
Śródnocne niebo
Świat moich wspomnień
Taka stara
Teoria względności mądrości
To
Twoja młodość
Wiara w tęczę
Wiecznie nieobecnym być
Wola
Wszystko i nic
Zabijam się
Zaczarowałem owoc
Założyłeś maskę
Zapach zimy
Zasnąć chciałbym
Zimno tu
Znowu cię spotkałem

Kontakt

Google

 

Reklama


Olek J. Kowalski
Zasnąć chciałbym

W cieniu twego piękna
zasnąć chciałbym
ale spać tak nie do końca
raczej trwać pomiędzy światami
śnić twą bliskość przy sobie
zasypiać niedokonanie
zrównując oddech z twoim

Nie opalałem się wtedy
pozwalając słońcu przylgnąć tylko do ciebie
osłonięty podglądałem
lecz bynajmniej nie twoją cielesność
a naprawdę
ten blask wychodzący z ciebie

Obserwowałem cię
twoją śpiącą bezbronność
i zabawną śmieszność
która jest udziałem każdego człowieka
gdy śpi —

Nie dotknę cię teraz
będę tylko podziwiał
i cieszył się z twego istnienia
chociaż nie moim dziełem jesteś
istniejesz
i zapładniasz świat zniewalającą radością

Nie jesteś czarownicą
przezwisko się myli
a może?
może jednak?
lecz kto mnie wtedy obroni?
tak mam rozumieć twój urok?

Nie zdziw się —
przy tobie czuję się bezpieczny
jak w cieple i słodyczy porannego słońca

Jesteś tą pierwszą
w której źrenicach widzę wyraźnie zarys mojej sylwetki
i wygląda to jakbyś nosiła w sobie mój obraz
znasz mnie naprawdę
uczuciem beztroskiej niewiedzy o mnie
i wygląda to na zaufanie

Nie przeszkadza mi już wreszcie
że nie pamiętasz o mnie codziennie
że nie tęsknisz faktycznie tak jak piszesz
że nie umiesz nazwać koloru moich oczu

Nie popchnę cię w przepaść gry
której reguł sam dotąd nie miałem prawa poznać
nie rozszerzę wbrew Prawdzie
uśmiechu twych szelmowskich ust
nie rozbudzę tego
co jeszcze w tobie drzemie

Ty masz czas
i nie ja ci go przyznaję
ty go masz z natury
ja już tylko z wyboru


Uciążliwe budzenie — poniedziałek, 23 sierpnia 2004 r., godz. 1:18

 

Reklamy

© 2001–2008 by Szum.pl