Olek J. Kowalski
Zasnąć chciałbym
W cieniu twego piękna
zasnąć chciałbym
ale spać tak nie do końca
raczej trwać pomiędzy światami
śnić twą bliskość przy sobie
zasypiać niedokonanie
zrównując oddech z twoim
Nie opalałem się wtedy
pozwalając słońcu przylgnąć tylko do ciebie
osłonięty podglądałem
lecz bynajmniej nie twoją cielesność
a naprawdę
ten blask wychodzący z ciebie
Obserwowałem cię
twoją śpiącą bezbronność
i zabawną śmieszność
która jest udziałem każdego człowieka
gdy śpi —
Nie dotknę cię teraz
będę tylko podziwiał
i cieszył się z twego istnienia
chociaż nie moim dziełem jesteś
istniejesz
i zapładniasz świat zniewalającą radością
Nie jesteś czarownicą
przezwisko się myli
a może?
może jednak?
lecz kto mnie wtedy obroni?
tak mam rozumieć twój urok?
Nie zdziw się —
przy tobie czuję się bezpieczny
jak w cieple i słodyczy porannego słońca
Jesteś tą pierwszą
w której źrenicach widzę wyraźnie zarys mojej sylwetki
i wygląda to jakbyś nosiła w sobie mój obraz
znasz mnie naprawdę
uczuciem beztroskiej niewiedzy o mnie
i wygląda to na zaufanie
Nie przeszkadza mi już wreszcie
że nie pamiętasz o mnie codziennie
że nie tęsknisz faktycznie tak jak piszesz
że nie umiesz nazwać koloru moich oczu
Nie popchnę cię w przepaść gry
której reguł sam dotąd nie miałem prawa poznać
nie rozszerzę wbrew Prawdzie
uśmiechu twych szelmowskich ust
nie rozbudzę tego
co jeszcze w tobie drzemie
Ty masz czas
i nie ja ci go przyznaję
ty go masz z natury
ja już tylko z wyboru
Uciążliwe budzenie —
poniedziałek, 23 sierpnia 2004 r., godz. 1:18